Czy fiński jest najtrudniejszym językiem na świecie? Polski vs. fiński.

Wielokrotnie słyszałam w swoim życiu stwierdzenie, że fiński jest jednym z najtrudniejszych języków, których nauki można się podjąć. Albo, co gorsza, najtrudniejszym.
Wielu ludzi dziwi więc, gdy przyznaję, że dla mnie nauka fińskiego była raczej przyjemnością, niż katorgą. Choć chciałabym móc dumnie przyjąć na klatę ciężar podziwu za nauczenie się najtrudniejszego języka na świecie, to niestety muszę przyznać, że jako Polka przyswoiłam fiński dużo szybciej, niż większości znajomych mi Europejczyków. Szczególnie tych, którzy nie mieli w swoim życiu styczności ze zbyt wieloma gramatycznymi przypadkami - tak jak to bywa w przypadku Anglików, Hiszpanów, Włochów, czy Skandynawów.
Dlaczego więc jako Polacy mamy pewną przewagę w nauce fińskiego?
- Trudność języka nie jest obiektywna. To, czy język jest dla ciebie trudny zależy między innymi od tego, jaki jest Twój ojczysty język i jakie języki już znasz.
A polski i fiński mają zaskakująco wiele podobieństw!
- Największy straszak - 15 fińskich przypadków. Tyle, że ty już żonglujesz siedmioma w życiu codziennym.
15 przypadków to chyba jedna z najbardziej przerażających wizji dla osoby, która zastanawia się nad podjęciem się nauki fińskiego. Wyobraź sobie Anglika, który musi rozgryźć koncept przypadku, gdy próbuje przyswoić fińskie partitiivi. Jako Polak, na codzień używasz 7 przypadków - wiele z nich pokrywa się znaczeniowo z fińskimi przypadkami. Logika przypadków jest dla nas naturalna.
- Czytasz, tak jak piszesz. Zupełnie jak w polskim.
W fińskim, tak samo jak w polskim, występuje prosta zasada fonetyczna - jeżeli znasz alfabet, jesteś w stanie przeczytać każde słowo. Każda litera to zazwyczaj jeden konkretny dźwięk. W kontraście stoi tutaj angielski, czy też francuski, które mają w zwyczaju “zjadanie” dźwięków, lub wymawianie ich na wiele różnych sposobów. W fińskim więc, ucząc się słówek, nie musisz martwić się o wymowę i pisownię osobno. Jedno równa się drugiemu.
- Fińskie “R”.
Fińskie „R” jest wymawiane z przodu jamy ustnej, dokładnie tak samo jak w języku polskim. Dla osób z wielu innych krajów zachodnich jest to dźwięk niesamowicie trudny do opanowania. Wibrujące “r” to charakterystyczny dźwięk dla fińskiego. Jako Polacy mamy go we krwi.
- Stały akcent.
W języku fińskim akcent pada zawsze na pierwszą sylabę. W polskim zazwyczaj na przedostatnią. Różnica jest wyraźna, ale zasada w obu językach jest sztywna i przewidywalna, co bardzo ułatwia łapanie odpowiedniego rytmu i melodii.
- Zero przedimków.
I na końcu moja ulubiona część! W języku fińskim, podobnie jak w polskim, nie istnieją słówka typu a, an, the czy der, die, das. Chcesz powiedzieć „pies” to mówisz koira, a nie the koira. To zdejmuje z barków ogromny ciężar podczas budowania pierwszych zdań. Do tego dorzuć fakt, że w języku fińskim nie ma gramatycznej płci. To znaczy, odwrotnie niż w polskim (i wielu innych europejskich językach), nie musimy się martwić tym, że pies ma rodzaj męski, a piłka żeński. Każdy rzeczownik jest zupełnie neutralny. To czyni z nauki słownictwa czystą przyjemność.
Czyli fiński jest dla nas prosty?
Nie do końca. Choć mamy przewagę nad naszymi zachodnimi przyjaciółmi, fiński wciąż należy do zupełnie innej rodziny językowej, niż większość języków Europy. Oznacza to, że szczególnie początki mogą okazać się sporym wyzwaniem. Fińskie słownictwo prawdopodobnie nie będzie przypominać Ci niczego, z czym miałeś styczność wcześniej, a niektóre gramatyczne koncepty mogą okazać się trudne do rozgryzienia. Co w zasadzie jest jedną z moich ulubionych cech tego wyjątkowego języka. W zamian dostajesz przywilej rozmawiania w języku, którego nikt nie rozumie na lotnisku, umiejętność zaimponowania znajomym śmiesznymi fińskimi słowami, i drzwi na zupełnie nową, nieodgadnioną kulturę kraju tysiąca jezior i saun.
Co ty na to, żeby zgłębić ze mną tajniki fińskiego? Zapisz się na kurs.
